Wernisaż | Andrzej Łabuz | Siedzę na kocu z Siedzącym Bykiem
Informacje
Wernisaż
Zapraszamy na wernisaż wystawy autorstwa Andrzeja Łabuza zatytułowanej Siedzę na kocu z Siedzącym Bykiem. Wydarzenie odbędzie się 23 października o godzinie 18:00 w Galerii Sztuki PKZ (poziom -1).
Wystawa obejmuje zestaw prac w formie malarstwa, grafiki, rysunku i obiektów, których głównym motywem jest tekstura materiału. Przywołany w tytule koc – symbol asymilacji Indian przez osadników przybyłych na tereny Ameryki Północnej – jest dla prezentowanego zestawu najważniejszym elementem, spajającym wszystkie ukryte wątki.
Siedzę na kocu z Siedzącym Bykiem
Gdy zapytałem Andrzeja Łabuza, dlaczego wystawa ma taki tytuł, odpowiedział, że powodów jest wiele – dodając, że chociażby taki, który dopuszcza do głosu pomyłkę mogącą literkę „o” zamienić na „a”. A wiadomo, że takie zabawne zrządzenie losu w typie chochlika czy literówki pchnie kontekst w zupełnie inną stronę. Z Andrzeja ciężko wydusić jest cokolwiek, a coś poważniejszego – to już graniczy z prawdziwym cudem.
Poznałem go w 1981 roku na egzaminach do Liceum Plastycznego i wspólnie za pomocą farb realizowaliśmy temat „Cyrk”. Potem przez wiele lat realizowaliśmy sporo innych
tematów, w tym – dla nas najważniejszym – „Dobra zabawa”. Większość z tych działań zdecydowanie miała charakter performatywny. Wydaje mi się, że znam Andrzeja Łabuza dość dobrze, ale kwestie indiańskie nie towarzyszyły naszym zmaganiom zbyt intensywnie. To była dla niego strefa bardziej prywatna.
Można by się zatem zastanawiać, kim dla Andrzeja jest siedzący w tytule byk, poza znaną historyczną identyfikacją opisującą indiańskiego wodza i szamana plemienia Hunkpapa. W jakim stopniu jest symbolem niezłomności i przewrotności losu, który z bohatera i człowieka wolności ostatecznie czyni niewolnika zamkniętego w rezerwacie. W jakim stopniu sam autor utożsamia się z wodzem, który wygrywa wielką bitwę pod „Little Bighorn”, a potem upada, stając się członkiem cyrkowej grupy Buffalo Billa. I czy to w istocie upadek, czy też zwykłe zrządzenie losu, który jak zawsze gnie kark pod naporem pojawiających się okoliczności. Choć wszyscy jesteśmy postaciami tragicznymi, to jednak dramat Siedzącego Byka był znaczący i spektakularny. Takie życiowe losy są wzorami dramatu, tworząc cień dla naszych małych rozgrywek. Choć z pozoru wszystko dzieli się na rzeczy mniejsze i większe, ważniejsze i mniej istotne, tak naprawdę jest niewiele znaczącą strukturą przemijania.
Być może Siedzący Byk, Szalony Koń i Czerwona Chmura, portretowani za pomocą graficznych rozwiązań, są w pewnym stopniu autoportretem artysty. „W pewnym stopniu”, bo jednak Andrzej przypomina bardziej Charlesa Bronsona, a nie szefa walecznych Siuksów. Zwłaszcza Bronsona, który jako Valdez ugania się za końmi i pewną blondynką w słynnym westernie. Niewątpliwie Valdeza i Andrzeja łączy również wielki szacunek i podziw dla Indian, co w obu przypadkach jest udokumentowane – niezależnie od tego, który z tych życiorysów jest bardziej wyssany z palca. To pozornie od czapy porównanie, oscylujące wokół granic konkretu, prowadzić może w stronę niejasnych rebusów ukrytych w zestawie prac Andrzeja Łabuza. Tak jak autoportret daleki jest od odbicia w lustrze, w które wpatrywać mógłby się Valdez lub sam autor, tak również odległe są kolejne powiązania punktów będących składnikami projektu. Choć trzeba przyznać, że całość zestawu skrojona jest pod dyktando fascynacji Dzikim Zachodem i nie istnieje od tej treści żaden odskok.
Niewątpliwie siedzenie na kocu z wodzem przygotowane jest dość oszczędnie, zgodnie z indiańskim charakterem artysty. On rzucanie słów na wiatr uznaje za działanie zbędne, a
wszelki podmuch traktuje raczej jak dar natury i ewentualny środek ostrzegawczy. Wystawa składa się w większości z rozwiązań, które autor testował już w przeszłości. Mamy tu fragmenty indiańskich koców jako abstrakcyjny odprysk cyklu „Pokrycie” oraz prace malarskie i gabloty wypełnione scenograficznymi kadrami związanymi z plemiennymi obrzędami. Jednym z motywów zarówno w pracach przestrzennych, jak i malarskich jest śmiertelna platforma – obiekt służący pogrzebowym zwyczajom. W dioramach prezentowanych przez Andrzeja Łabuza figura śpiącego lub martwego Indianina przykrytego kocem wydaje się szczególnie symboliczna. Biała niewielka forma, pozbawiona człowieczych szczegółów, zespolona z bardziej płaskim okryciem zdaje się intrygować na wielu płaszczyznach – zarówno pod względem niedopowiedzianej uproszczonej formy, jak i znaczeniowych odniesień. Odnaleźć tu można historyczne analogie powiązane z czymś, co pozornie bezpowrotnie minęło. Jednocześnie jest także coś, co jest dla nas wieczne, mając za plecami nieodzowną śmiertelną tajemnicę, od której uciec nie sposób.
Wydaje się zatem, że pod płaszczykiem należącym do rdzennych mieszkańców Ameryki autor przemyca kwestie aktualne zawsze. Całość prezentacji Andrzeja Łabuza jest ułożona z wielu niewielkich szczegółów schowanych w interesującej i różnorodnej technologicznej strukturze. Autor – pod pewnym naciskiem – przyznaje, że „koc” dla tego zestawu jest elementem najważniejszym, spajającym wszystkie ukryte wątki. Koc staje się symbolem ekwiwalentu wolności jako figurujący w spisie ewidencyjnym podstawowy składnik wyposażenia rezerwatów. A z drugiej strony jest także motywem, który pozwala poruszać się w ramach minimalistycznych artystycznych fascynacji.
Andrzej Łabuz z pewnością jak ludzie, o których w symboliczny sposób opowiada, jest minimalistą. Oni przecież nie mieli wygórowanych ambicji i potrzeb, i może to właśnie w kontekście człowieczej zaborczości stało się przyczyną ich alienacji. Sitting Bull z pewnością chciał więcej i w związku z tym Andrzej przysiadł z nim na kocu, by wspólnie pomilczeć o tym, czy nieobojętność ma sens.
Kończąc ten zawiły wywód, mam nadzieję, że wojownik Andrzej wybaczy mi tę śmiałą improwizację. No bo jednak znamy się nie od dziś jak członkowie wspólnego plemienia noszącego imię „Łyse Konie”.
Maciej Linttner
Andrzej Łabuz
Ur. W 1966 r. Studia na ASP w Krakowie, Filia w Katowicach w latach 1991-1996. Obecnie wykładowca na ASP w Katowicach.



